Zaciągnięte z mamstartup.pl, wywiad z Damianem Wielgosikiem. Zgadzam się w pełni z każdym zdaniem.
Ostatnio od pewnej osoby zupełnie niezwiązanej z branżą IT usłyszałem, że front-end developerzy to, ku jej zaskoczeniu, bardzo wyluzowani kolesie. Była w niezwykłym szoku, gdy na jakimś evencie zobaczyła normalnych ludzi, zamiast stereotypowych informatyków we flanelowych koszulach. Bo tak naprawdę ludzie front-endu to ogromnie ciekawa kasta. Prawnicy, artyści, kierowcy wyścigowi, psycholodzy, socjologowie - podczas swojej przygody z front-endem spotkałem mnóstwo osób zupełnie niezwiązanych - jeśli chodzi o wykształcenie - z informatyką. To jest właśnie domena dobrego front-endu. Zacytuje tutaj Chrisa Zachariasa, odpowiedzialnego za rekrutację w Youtube: "Good front-end engineers are artists. Nearly every first rate web developer I have worked with had some kind of extracurricular, no matter how casual, that focused around some form of art. I have worked with painters, photographers, singers, writers, actors, musicians, sculptors, printmakers, and graffiti artists.".
Przede wszystkim front-end developer to osoba, która nie lubi być zamykana w schematach. To otwarta na nowości i wyzwania jednostka, często samouk i artysta. Dość powiedzieć, że najlepszy front-endowy zespół w jakim pracowałem składał się w 70% z ludzi, którzy nie ukończyli informatyki na uniwersytecie. I to było w międzynarodowej firmie, która zatrudnia 80 tysięcy ludzi."
0 comments:
Prześlij komentarz