Przed chwilą znalazłem w sieci infografikę przedstawiającą "ekosystem Twittera". Przyprawia o zawrót głowy.
Twittuję sporadycznie. Pamiętam natomiast spotkanie, prowadzone przez Marcina Jagodzińskiego, na którym wyjaśniał, czym są mikroblogi (głównie w odniesieniu do startującego wtedy w Polsce Blipa) i jakie są poszczególne etapy "zaprzyjaźniania się" z nimi. Z tego co pamiętam, było to kolejno:
- obojętność
- po co mi to?
- może się zaloguję
- po zalogowaniu (przez ciekawość) -> jednak mi to nie potrzebne
- po dłuższym okresie czasu, po przeczytaniu o możliwościach, pojawia się myśl -> a może wykorzystam to do...
Coś w tym jest. W chwili obecnej Twitter czasem zastępuje mi Google Readera, co więcej sprawdza się jako wyszukiwarka niszowych tematów oraz w sytuacjach awaryjnych jak np. awaria Orange i Facebooka, nie mówiąc już o takich momentach jak ostatnia, kryzysowa sytuacja na Białorusi, kiedy dzięki Twitterowi, każdy internauta mógł śledzić rozwój wypadków po wyborach prezydenckich.
A wracając do infografiki to, aż strach pomyśleć jak wyglądałoby Universum Facebooka.

0 comments:
Prześlij komentarz